Kiedy dotarłyśmy do mojego domu, udałyśmy się w stronę
mojego pokoju. Był on dość duży. Na środku mieściło się duże, dwuosobowe łóżko,
po obydwu stronach znajdowały się szafki nocne. Nad łóżkiem znajdowały się
medale powieszone na małym gwoździku. Jeden z nich był złoty za pierwsze
miejsce w zawodach siatkarskich. Było to
jakieś 3 lata temu kiedy to chodziłam do klubu sportowego. Niby wszystko super
no ale podczas zawodów chcąc przebić piłkę na boisko przeciwnika wyskoczyłam
wysoko i uderzyłam piłkę z całej siły. Zdobyłyśmy punkt, lecz jakim kosztem!
Kiedy wylądowałam z powrotem na parkiecie, skulałam się z bólu. Okazało się, że
źle stanęłam i skręciłam kostkę. Trener wyeliminował mnie z reszty zawodów.
Musiałam odpuścić sobie 4 miesiące treningów. Było to koszmarne! Siatka była
moją pasją, całym moim życie a tu nagle taka wpadka z tą kostką. Po powrocie do
zdrowia i po 4 miesiącach laby udałam się na trening. Byłam taka zadowolona z
tego że nareszcie będę mogła zagrać a tu nagle taka niespodzianka! Okazało się
ze trener dał na moje miejsce Joanne. Dziewczyny z mojej drużyny powiedziały,
że trener stwierdził że jest lepsza ode mnie i
to dzięki niej nasz zespół zaszedł tak wysoko. Załamałam się wtedy.
Byłam w szoku. Siatkówka była moją wielką miłością. Wiązałam całą swoją
przyszłość z nią. Lecz ta informacje pogrzebała moje marzenia. Zrezygnowałam z
siatkówki, a zapisałam się na tańce, które okazały się o niebo lepsze od
siatki! I właśnie tak zaczęła się moja przygoda z tańcem. Drugi medal był
brązowy. Tak, właśnie. Moja nagroda za ciężką pracę przez cały rok. Dostałam ją
za freestyle na turnieju. Jako jedyna zgłosiłam się z naszej formacji i…
zajęłam 3 miejsce!! Była to po prostu niesamowite! Nie sądziłam że coś takiego
uda mi się osiągnąć. Było ok 30 uczestników a wśród nich ja. Był to mój
pierwszy raz na takim turnieju. Ta adrenalina, stres …. Ach! Piękne uczucie. No
ale wracając do rzeczy. Po prawej stronie znajdowały się drzwi do garderoby, a
po lewej regał z książkami i komoda.
Rozłożyłyśmy się na łóżku. Nie miałyśmy sił. Niby to
pierwszy dzień w szkole po wakacjach a my już zmęczone!
-Nie chce mi się nic!- nudziła Rose.
-Mi też- zawtórowałam jej
-No weź, chyba nie będziemy leżeć tak cały dzień! –
krzyknęła pełna energii Alex – chodźmy się gdzieś przejść czy coś. Nie wiem.
Pograjmy w prawda czy wyzwanie, co kolwiek!
-Ej a może na omegle?-spytałam
-Oooo!!- krzyknęły z zadowoleniem
I tak spędziłyśmy cały dzień. Wieczorem zeszłyśmy na dół coś
zjeść. Oczywiście na kolacje nie jadłyśmy nic innego jak naleśniki z nutellą i
bitą śmietaną. To była stała rzecz jaką robiłyśmy z dziewczynami jak do mnie
przyjeżdżały. Po kolacji do domu przyjechali moi rodzice zmęczeni całym dniem w
pracy. Tak, moi rodzice pracowali od rana do nocy. Czasami nawet nie było ich
kilka dni. Smutne no ale cóż. Byłam ich jedyną córką. Jedynymi osobami które
były mi bardzo bliskie były własnie Alex i Rose. One zawsze poprawiały mi
humor. Nigdy nie zostawiły mnie w potrzebie. Wiedziałam że mogłam na nie liczyć
w każdej sprawie. Rodzice to … tak szczerze to rzadko kiedy mieli wolne.
Zarabiali dużo pieniędzy a ja przez to dostawałam wysokie kieszonkowe. Przez to
też mój dom wyróżniał się na tle innych w naszej okolicy. Ale co mi z tego jak
nie miałam ich przy sobie.
-Cześć mamo! Cześć tato!- krzyknęłam od progu kiedy
wchodzili do domu
-Dobry wieczór! – krzyknęły dziewczyny
-Cześć dziewczyny. Widzę że zrobiłyście znów naleśniki. Mogę
liczyć na to, że zostały jakieś dla mnie? – spytał mój tata
-Oczywiście Panie Doop- powiedziała Alex, która zazwyczaj smażyła
nam naleśniki. Była najlepsza w tych rzeczach. A najlepiej wychodziły jej
babeczki. To po prostu było niebo w gębie.
- To dobrze bo jestem
potwornie głodny.- za tatą do domu weszła mama.
- Dzień dobry wszystkim- powiedziała
-Mamo, ale wiesz że jest już 21? To już raczej dobrzy
wieczór – zaśmiałam się
-A.. no .. możliwe
I wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Po włożeniu talerzy do
zmywarki i odgrzniu rodzicom naleśników udałyśmy się z powrotem na górę. Jak
zwykle kiedy moje przyjaciółki u mnie nocowały przegadałysmy całą noc. No może
połowę bo druga połowę spałyśmy bo w końcu jutro szkoła.
Obudziłyśmy się wypoczęte. To dzisiaj miałam mieć swój pierwszy
trening po wakacjach. Nie mogłam się doczekać o czym Justice chciała ze mną
pogadać. Bałam się że to może chodzić o jej rodziców. Oni też byli tak
zapracowani. Mieli własną firmę tak jak i moi. Justice zwierzyła mi się kiedyś
że jej rodzie mają zamiar się przeprowadzić do innego kraju. Jeśli to o to jej
chodziło to nie wiem co ze sobą zrobie. Justice jest osobą z którą przyjaźnie
się od przedszkola. To ona zaraziła mnie tańce. Nie pozwolę żeby tak nagle
wyjechała i zniknęła z mojego życia. Tak może i mam innych znajomych ale to nie
to samo!. Ehh.. wole nie myśleć jak by to wszystko wyglądało. W każdym razie.
Rose nareszcie wyszła z łazienki i nadeszła moje kolej na ogarnięcie się. Wzięłam
czyste ubrania i poszłam się odświeżyć . Zimny prysznic z rana dobrze mi
zrobił, może nie zapomniałam o moich wcześniejszych przemyśleniach ale pomógł się
rozbudzić do końca. Nałożyłam w pośpiechu moje ubrania. Były to czarne rurki,
za duży t-shirt bez rękawków i zgniło zieloną bluzę. Wyszłam z łazienki. W pokoju
czekały już na mnie gotowe do wyjścia Alex i Rose. No może nie do końca.. Rose
poprawiała jeszcze kreski na oczach a
Alex patrzyła na nią z miną typu ‘długo jeszcze?’. Właśnie, cała Rose.. nie
wyjdzie z domu bez make up’u. kiedy już skończyła, zeszłyśmy na dół aby zrobić
sobie kanapki do szkoły. To znaczy one sobie robiły. Ja zazwyczaj do szkoły
brałam samą wodę lub czasami jakieś ciastka. Nie lubiłam jeść w szkole. To znaczy
może nie że w szkole ale tak często rano. Dzień swój rozpoczynałam od płatek z
mlekiem które spokojnie dawały mi energię do 14 a zazwyczaj do tej godziny
mieliśmy lekcje. Po zjedzeniu płatek z
mlekiem udałyśmy się w stronę drzwi z zamiarem pójścia na przystanek. Po
wyjściu na zewnątrz przeszedł mnie dreszcz. Nie było tak ciepło mimo
przebijającego się przez chmury słońca. Poszłyśmy spacerkiem na przystanek
autobusowy bo miałyśmy jeszcze parę minut do przyjazdu autobusu. Kiedy autobus
nadjechał szybko wskoczyłyśmy do niego. Droga dłużyła się niemiłosiernie, gdyż
to właśnie z samego rana było najwięcej ludzi w autobusie. Zostałyśmy rozdzielone.
Ja zostałam w samym środku pomiędzy jakimiś babciami, Alex jak widziałam
została zepchnięta gdzieś na tyły
autobusu a Rose zajęła miejsce siedzące jakiemuś starszemu panu, który był
bardzo niepocieszony jej zachowaniem. W końcu dojechałyśmy. Szybko wysiadłyśmy
, uprzednio przepychając się między ludźmi żeby nas wypuścili. Doszłyśmy do
szkoły i każda z nas poszła w stronę swojej szafki. Wyszłyśmy szybko z podziemi
i pędem ruszyłyśmy w stronę Sali od angielskiego gdzie miała się odbyć pierwsza
lekcja.
Po skończonych zajęciach byłam jeszcze bardziej zmęczona niż
wczoraj. Dzisiaj nie było już tylko lekcji organizacyjnych ale normalne lekcje.
I tym sposobem rozpoczęła się znów nauka. Grrr.. nie lubię się uczyć, choć wiem
że tylko dzięki nauce i dobrym ocenom mogę osiągnąć coś w życiu.
- Alice! Gdzie tak
pędzisz? – zapytała Rose kiedy jako pierwsza wybiegłam z klasy
- Mam trening a Justice powiedziała żebym przyszła trochę wcześniej-
odparłam
-No ale z tego co mi wiadomo trening masz o 15 a teraz
jest 14 : 15.
- No tak, no ale wiesz.. zanim tam dojdę to jakieś pół
godziny .. – powiedziałam przypominając sobie moją drogę
- No to pojedziesz autobusem. Bez spiny! – wtrąciła
nadchodząca Alex. Że też one nigdy nie miały problemów.
-Ale ja wole się przejść. Przy okazji się trochę rozruszam –
zaśmiałam się – bo znając życie wf znów będzie do d.. – zatrzymałam się
przypominając sobie moje postanowienie ‘-postaram się nie używać brzydkich
słów’- .. do kitu.
Dziewczyny spojrzały na mnie a później na siebie.
-No to skoro musisz już iść no to paa.. – podeszły do mnie i
mnie przytuliły.
- Papa!- powiedziałam oddalając się od nich.
Ruszyłam w stronę Sali na której miały się zacząć znów moje
treningi. Byłam strasznie podeksctytowana że znów poczuje to wspaniałe uczucie
zmęczenia. Ale jednocześnie byłam zdenerwowana co też Justice chciała mi
powiedzieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz