piątek, 23 maja 2014

Rozdział 5

Kiedy następnego dnia rano, obudziłam się nadal nie mogłam uwierzyć, że Niall jest zdolny do takich wyznań. Zwykle twardy, nie przejmujący się uczuciami innych potrafił powiedzieć, że nie zostawi mnie. NIGDY. Zaskoczyło mnie to. Ale przez to też poczułam się lepiej. Dobrze wiedzieć, że ma się kogoś bliskiego. Sięgnęłam ręką po komórkę na szafce nocnej. 9:06. O kurwa.! Przepadła mi pierwsza godzina.! Pospiesznie wstałam z łóżka a to co zobaczyłam w pokoju powaliło mnie z nóg. Na podłodze był straszny bałagan.! Wszędzie porozrzucane jakieś ubrania.!! Ponownie podniosłam się do pozycji pionowej. Odwróciłam się, by spojrzeć na łóżko a to co zobaczyłam przypomniało mi mój wczorajszy udany wieczór. Niall spał rozłożony na drugiej stronie łóżka. No tak. Wczoraj został do późna, a ja nie chcąc go wypuszczać wieczorem, a raczej w nocy, zaproponowałam żeby został u mnie. Gadaliśmy chyba do 3 w nocy, a później opadliśmy z sił. Chłopak leżał na łóżku w granatowym t-shircie i szarych dresach. Niall często zostawał u mnie na noc. Zazwyczaj wtedy, kiedy cała nasza formacja zbierała się u mnie na nocowanko. Zazwyczaj po tym, zostawały u mnie jakieś ciuchy Nialla których się już trochę uzbierało. Pamiętam jak wczoraj dawałam mu koszulkę i dresy aby się przebrał. Patrząc tak na śpiącego blondyna, zapomniałam, że śpieszyłam się do szkoły. Poszłam szybko do łazienki wziąć szybki, zimny prysznic. Kiedy wróciłam z powrotem, podeszłam szybkim krokiem do łóżka i zaczęłam szturchać chłopaka. Nie reagował. Postanowiłam, że skoro po dobroci nie chce, to trzeba podjąć jakieś radykalne środki. Podeszłam do biurka na którym uprzednio zostawiła moją komórkę. Przeszukałam ją w poszukiwaniu pewnej piosenki. Kiedy ją znalazłam upewniłam się, że w komórce jest głos na full i nacisnęłam przycisk „play”. Głośną piosenka wydobyła się z głośnika mojej komórki. Niall gwałtownie podniósł się z łóżka z przerażeniem w oczach. Zaczęłam się śmiać, bo jego mina powalała. Kiedy w końcu zorientował się co się stało, jego wzrok skierował się na mnie. Nie było to przyjazne spojrzenie. Jego oczy rzucały błyskawicami. Wyłączyłam muzykę.
- Czeeeeść.. – powiedziałam – Jak się spało? Chłopak nic nie odpowiedział tylko wstał mierząc mnie swoim morderczym wzrokiem. - Może byś odpowiedział. A tak w ogóle to wiesz która godzina? – spytałam –9:30!! Wstawaj szybko i jedziemy do szkoły.- A niby po co? Już i tak nie zdążymy –odpowiedził ciągle wlepiając te swoje zielono niebieskie oczy we mnie. - Niall.!! – wrzasnęłam – jest w pół do dziesiątej.! Zdążymy jeszcze na połowę lekcji.! – nie wytrzymałam. Jego olewanie wszystkiego i wszystkich mnie przerażało. - No to sobie idź.! Ja zostaje. Mi się już nie opłaca. - No chyba nie myślisz że zostawię cie samego w moim domu?? - No to zostań ze mną – odpowiedział a na jego twarzy pojawił się dziwny uśmieszek. - Niall.. jest początek roku, teraz to nie wypada – odpowiedziałam zmieszana. - Ojej.. problem… to zostań ze mną. Przecież nic się nie stanie jak odpuścisz sobie jeden dzień. No niby miał racje. Dzisiaj piątek. Spojrzałam na swój plan lekcji aby zobaczyć co mam dzisiaj. Matma, polski, WOS, angielski i dwie godz wf. No w sumie racja, że nie opłaca się już iść. - No dobra.. – powiedziałam zrezygnowana – no ale co będziemy w takim razie dzisiaj robić? - Noo wiesz .. – Niall poruszył zabawnie brwiami – Jest mnóstwo rzeczy.Tak, Niall jak każdy chłopak w XXI wieku był zboczony. - To podaj przykład. - Na przykład …. Yyy.. Możemy iść do kina. Albo do parku. Patrz jaka ładna pogoda.! – powiedział i udał się w stronę drzwi balkonowych. - Hmmm.. – zastanowiłam się – No nie wiem. A jak ktoś nas podkabluje? - A kto niby chciał by kablować? Przecież wszyscy są w szkole. Twoi rodzice na wyjeździe, moich nie obchodzi co robię wiec.. mamy wolną rękę –uśmiechnął się.- No dobra. Ale może wiesz.. idź się ogarnąć. – podeszłam do drzwi za którymi znajdowała się garderoba. Schyliłam się do szafki po ręcznik, jakieś czarne spodnie i białą koszulkę z 69. Wyszłam z małego pomieszczenia i rzuciłam rzeczy w stronę chłopaka. - Masz. Idź się w końcu ogarnąć. Ja idę robić śniadanie. - Ok – rzucił na odchodne kierując się w stronę łazienki.Zeszłam na dół. Nastawiłam wody do czajnika i włączyłam radio. Wyciągnęłam chleb z szafki wykładając sześć kromek. Zajrzałam do lodówki w poszukiwaniu jakiegoś sera, szynki, ogórka i pomidora. Tak jak myślałam. Wszystko było. Zrobiłam kanapki i położyłam je na duży talerz biorąc jeszcze dwa małe. Zalałam herbatę i zaniosłam nasze pożywienie do jadalni. Kiedy wróciłam po herbatę, w kuchni zaczęła lecieć moja ulubiona piosenka. Nie mogłam się powstrzymać. Moje nowi same zaczęły poruszać się w rytm muzyki. Ręce mimo gorącego napoju też zaczęły robić jakieś ruchy. Tanecznym krokiem dotarłam do stołu gdzie odstawiłam herbatkę. Kiedy moje ręce się zwolniły mogłam w końcu sobie chodź trochę ulżyć tańcząc. Niall jeszcze zapewne siedział w łazience, więc korzystając z okazji postanowiłam to wykorzystać. Muzyka mnie poniosła, nawet nie wiem kiedy chłopak wszedł do pokoju.- O Matko.! Niall.!!! Debilu.!! - zaczęłam drzeć się na cały głos.- Co ja ci zrobiłem.? - pytał nie mogąc powstrzymać śmiechu.- Jak to co.?! Ja zawału przez ciebie dostanę.!- Nie przesadzaj... - wzruszył ramionami i zasiadł do stołu. Poszłam w jego ślady i również zasiadłam do stołu.Kiedy tak konsumowaliśmy, Niall znów wybuchł śmiechem.- A teraz to niby z jakiego powodu się śmiejesz.?- Tak jakoś. Przypomniał mi się nasz pierwszy turniej. Pamiętasz.? Wtedy kiedy mieliśmy włanie te koszulki i czarne dresy no i do tego te głupie szelki.. - przerwał znów nie mogąc powstrzymać śmiechu - ..tak, te szelki to był głupi pomysł.. Haha.!Pierwszy turniej. Tak, pamiętam doskonale. Kiedy przyszła nasz kolej wyszliśmy na scenę. Czekaliśmy, aż dojdą nas pierwsze bity naszej piosenki. Kiedy w końcu je usłyszeliśmy rozpoczęliśmy z Kate nasza czołówie. Wszystko niby według planu, lecz kiedy przyszła pora na salto, które miał wykonać Niall, zahaczył nogą o zbyt długie, opuszczone szelki no i ... bum.! Wyjebał się na samym środku sceny. A my, jako jego drużyna, zamiast ratować sytuacje i tańczyć dalej, nie mogąc powstrzymać śmiech tarzaliśmy się po podłodze. Widok przerażonego Nialla a później jego zdezorientowane spojrzenie.. Widok godny zobaczenia.- Ej Niall.. Ale przecież aż tak źle wtedy nie było.. no ale w dogrywce zajęliśmy to 3 miejsce. To i tak świetnie jak na nasz pierwszy występ razem.- Hahahahahaha.! No to raczej.! Najlepszy.!
Po skończonym śniadaniu, razem z chłopakiem, stwierdziliśmy, że szkoda marnować taki piękny dzień wiec postanowiliśmy pójść do parku na spacer. Posprzątalismy szybko po śniadaniu i poszliśmy przygotowywać się do wyjścia. Ubraliśmy buty i wyszliśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz